Dramatyczna kontuzja, karetka, ogromny pech i porażka Wisły. Koniec marzeń o ekstraklasie [ZDJĘCIA]

Biała Gwiazda spędzi czwarty sezon w I lidze. W półfinale baraży, który miał dramatyczny przebieg, uległa 0:1 Miedzi Legnica. Jej rywalem w niedzielnym finale w Płocku będzie Wisła, która 2:1 pokonała Polonię Warszawa.

Nad boiskiem unosiła się jeszcze resztka dymu po odpalonych racach, a Kacper Duda uderzył w bramkarza. Była 4. minuta, gdy Andan Kovacević nieudanie interweniował w obronie i zagrał wprost pod nogi pomocnika. Wiślakowi zabrakło jednak chłodnej głowy, bo lepszą decyzją byłoby wycofanie piłki do Angela Rodado lub podanie nieco dalej na lewo, gdzie stał niepilnowany Frederico Duarte. Trenerzy nie byli w stanie oglądać rywalizacji na siedząco. Wojciech Łobodziński – opiekun Miedzi, trzykrotny mistrz Polski z Białą Gwiazdą jako piłkarz – w białej koszuli i marynarce bardzo żył przy linii. Mariusz Jop – również z trzema tytułami w krakowskim klubie – postawił na wygodny dres i kurtkę, dodatkowo sprawiał wrażenie spokojniejszego.

Miedź straciła kapitana

Krakowianie dominowali – po złym wybiciu Mateusza Grudzińskiego do piłki dopadł Rafał Mikulec, jednak świetnie obronił Jakub Wrąbel, a dwaj inni zawodnicy gości wzajemnie przeszkodzili sobie w dobitce. Legniczanie nie stracili gola, ale potrzebna była zmiana w ich szeregach obronnych. Organizm ich kapitana, Kovacevicia, odmówił posłuszeństwa. Rezerwowy Babacar Diallo też się pomylił i ponownie goście się wybronili. Czas szybko płynął. Trybuny niczym ogromna orkiestra wydawały z siebie dźwięki: zadowolenia, złości, rozczarowania. Przy wręcz porażających gwizdach goście przeprowadzili prawą stroną niezłą akcję, po której Mateusz Bochnak oddał pierwszy, słaby strzał.

Najpierw poprzeczka, potem gol

Ta próba nieco ich ośmieliła, a może to Wisła dała im pograć, bo lubiła tak podpuścić rywala. Wiślacy wyszli z kontrą, a kończący ją Duarte nieznacznie się pomylił. Za chwilę odpowiedź Miedzianki – Broda zmuszony do większego wysiłku interweniował po strzale Kamila Antonika. Długo czekaliśmy na rzut rożny, bo sędzia musiał utemperować zawodników. Gospodarze mieli szczęście, po wrzutce Letniowskiego Kamil Drygas główkował tuż przy słupku, jednak bramkarz zdążył z interwencją. Po drugiej stronie Duda zza pola karnego kopnął piłkę najmocniej jak mógł. Odbiła się od poprzeczki, a potem przed linią. A za chwilę Miedź cieszyła się z gola po akcji od bramki. Michael Kostka trafił z dystansu w okienko, futbolówka po drodze musnęła jeszcze palce Brody.

Dramat Mikulca

Druga połowa zaczęła się od groźnego strzału Letniowskiego. Kilkadziesiąt sekund później napastnik kopnął w swoim polu karnym Mikulca (próbując zablokować strzał) i mieliśmy przerwę w grze z powodu złamanej nogi obrońcy. Na murawę wjechała karetka i zawodnikowi długo była udzielana pomoc, a następnie został przewieziony do szpitala. Wniesieniu Mikulca na noszach do karetki i wyjeździe pojazdu ze stadiony towarzyszyły brawa i skandowanie jego imienia oraz nazwiska. Był to drugi poważny uraz w zespole gospodarzy, na drugą połowę nie wyszedł Angel Baena.

Wisła trzeci rok z rzędu musi pogodzić się z porażką w walce o ekstraklasę. W 2023 w półfinale u siebie wyeliminowała ją Puszcza Niepołomice, a rok temu nawet nie zakwalifikowali się do baraży. W czwartek słabo grał Marko Poletanović, dobrego dnia nie miał Angel Rodado. Mimo to, wiślacy mieli do przerwy tyle sytuacji, że coś powinni strzelić. A w doliczonym czasie drugiej znów nie mieli szczęścia. Po strzale Jesusa Alfaro i rykoszecie piłka odbiła się od poprzeczki, a Zwoliński złapał się za głowę po słupku.

Miedź ma szansę na trzeci awans w historii.

Wisła Kraków – Miedź Legnica 0:1 (0:1)

Bramki: Kostka (36.).

Wisła: Broda – Jaroch, Łasicki, Colley, Mikulec (59. Kiakos) – Poletanović (75. Zwoliński), Igbekeme – Baena (46. Kiss, 90. Alfaro)), Duda, Duarte – Rodado.

Miedź: Wrąbel – Kostka, Kovacević (13. Diallo), Kwiecień, Grudziński – Bochnak (87. Podgórski), Drygas, Hajda, Antonik (87. Michalik) – Walczak, Letniowski (90. Mioc)

Żółte kartki: Duarte – Kwiecień, Walczak, Grudziński, Podgórski, Wrąbel

Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń).