Przyjechali po psa z drugiego końca Polski. Jest reakcja rzeczniczki
Chomik, gołębie, odbiory zwierząt
Od jakiegoś czasu krakowscy radni biorą pod lupę działania miejskiej rzeczniczki ds. zwierząt Sabiny Janeczko. Agnieszka Paderewska z Prawa i Sprawiedliwości złożyła w tej sprawie interpelację do władz miasta.
Z odpowiedzi urzędników dowiadujemy się, że w minionych miesiącach Janeczko działała m.in. w sprawie chomika europejskiego oraz antykoncepcji dla gołębi.
Okazuje się, że rzeczniczka musiała też interweniować w sprawie fundacji, której przedstawiciele przyjechali do Krakowa z drugiego końca Polski, by odebrać rzekomo zaniedbanego psa.
Stały kontakt z mieszkańcami
W odpowiedzi na interpelację pojawiła się taka informacja:
W odpowiedzi na nasze pytania czytamy, że w Krakowie, podobnie jak w całym kraju, zdarzają się niestety przypadki interwencyjnego odbierania zwierząt bez wystarczających podstaw.
Właśnie w takiej sprawie musiała interweniować m.in. Sabina Janeczko.
– Interwencja dotyczyła fundacji spoza naszego miasta, a nawet spoza województwa – wskazuje Dominika Jaźwiecka-Bujalska z biura prasowego krakowskiego magistratu.
Przedstawiciele fundacji odebrali psa, który z powodu choroby sprawiał wrażenie zaniedbanego. Urzędnicy wskazują jednak, że pozostawał pod stałą opieką lekarzy weterynarii.
Sabina Janeczko współpracowała w tej sprawie z Wydziałem Środowiska, Klimatu i Powietrza Urzędu Miasta Krakowa oraz Krakowskim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami.
– Udało się szybko doprowadzić do powrotu psa do opiekunów. Dalszy pobyt zwierzęcia w schronisku mógł narazić je na niepotrzebny stres, który w połączeniu z chorobami współistniejącymi, mógłby doprowadzić do poważniejszego uszczerbku na zdrowiu – wyjaśniają w krakowskim magistracie.
Według miejskich urzędników szczególnie niepokojące w całej sytuacji jest to, że instytucja, która przyjechała z drugiego końca Polski, niemal natychmiast zaapelowała w Internecie o wpłaty na pokrycie kosztów akcji. Mimo że pies ostatecznie nie przebywał pod jej opieką.