Tejemniczy wykonawca naprawia dach w Cricotece
W połowie listopada dyrekcja Cricoteki została zmuszona do zamknięcia wystawy głównej „Nic dwa razy” przez awarię dachu i cieknącą wodę. Usterka miała zostać szybko usunięta, jednak przez nieporozumienia dopiero 23 stycznia budynek będzie w pełni sprawny.
Dni zamieniły się w miesiące
Rozszczelnienie instalacji odwadniającej dach było przyczyną przecieku w Cricotece. – Do awarii doszło z powodu przegrzania rurociągów poziomych przez kable grzewcze. Projektant przewidział przewody o zbyt dużej mocy – wyjaśniał w listopadzie Grzegorz Łyczek, prokurent ds. wykonawstwa w Chemobudowie - głównego wykonawcy inwestycji. Jacek Krupa, członek zarządu województwa małopolskiego, obiecywał, że usterka zostanie usunięta w ciągu kilku dni.
Te kilka dni jednak przedłużyły się do niemal trzech miesięcy. – W dalszym ciągu trwają prace naprawcze. Wystawy zostaną otwarte 23 stycznia – informuje Agnieszka Oprządek, wicedyrektor w Cricotece. To wszystko z powodu konfliktu głównego wykonawcy z inwestorem.
Tajemniczy wykonawca
Według przedstawicieli Chemobudowy chodziło o to, że Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka „nie spełnił koniecznych wymogów formalnych”. Jednak również inwestor nie zgodził się na propozycję wykonawcy, która miała zakładać wykonanie naprawy, ale odpłatnie, co wiązałoby się z utratą gwarancji na budynek. To jednak nie koniec. Inwestor z wykonawcą przerzucali się w prasie przeróżnymi zarzutami.
Ostatecznie… nie wiemy, kiedy rozpoczął się remont ani kto jest jego wykonawcą. – Nie mogę podawać takich informacji – ucina Agnieszka Oprządek i proponuje nam kontakt z Chemobudową. – Kilka razy proponowaliśmy spotkanie w tej sprawie, ale bez odzewu. Nie mamy zlecenia ani dokumentacji zatwierdzonej przez inwestora i projektanta, dlatego trudno przystępować do prac bez ustalonych zasad. Czekamy na ruch Cricoteki – mówi Grzegorz Łyczek.