W jej ręce trafiło biurko Stanisława Augusta Poniatowskiego. „Nie rozmawiam z meblami, ale uwielbiam oglądać efekt mojej pracy”
– Zajmujemy się głównie antykami, meblami francuskimi z XIX wieku, inkrustowanymi mosiądzem, szylkretem, masą perłową, kością, ale również takimi meblami – powiedzmy bardziej popularnymi, czyli meblami Art Deco, w stylu biedermeier i perełkami wzornictwa przemysłowego z okresu PRL-u – mówi nam.
Jej pasja do renowacji mebli narodziła się na studiach. – Oczywiście wcześniej chociażby w domu moich dziadków widziałam takie wiekowe meble, jednak jeszcze wtedy nie myślałam o tym, że to będzie mój pomysł na życie. Kiedy zaczęłam studiować historię sztuki, zakochałam się w tym świecie, zabytkach, sztuce, historii. Zaczęły mnie fascynować przedmioty z duszą – opowiada Maja.
Antyki pochłonęły jej życie tak bardzo, że otacza się nimi nie tylko w pracy, ale i w domu. – Nasze mieszkanie urządziliśmy raczej nowocześnie, jednak z akcentami antyków. To są prawdziwe perełki, które wyszukałam i odnowiłam – sama dla siebie. Udało mi się też zarazić mojego męża tą miłością do takiego miksu stylistycznego w naszym wnętrzu – opowiada.
Doświadczony zespół
Dzisiaj w pracowni Mai pracuje łącznie pięć osób. – Zdarzało nam się przyjmować stażystów i tak naprawdę większość tych osób, które u mnie pracuje, zaczynały od przyuczenia i zdobywania doświadczenia. Teraz już po tych pięciu, dziesięciu latach pracy są specjalistami w swojej dziedzinie. Mamy dwie osoby, które specjalizują się w renowacji francuskich mebli inkrustowanych, ale generalnie każdy z nas przeprowadza pełną renowację mebla – od demontażu, przez naprawy konstrukcyjne, po wykończenie. To pozwala lepiej poznać obiekt, nad jakim pracujemy, uniknąć rutyny, ale też finalnie zyskać ogromną satysfakcję ze swojej pracy – zaznacza.
Do jednego z najbardziej żmudnych, a zarazem nudnych zadań w pracowni należy szlifowanie mebli. – Raczej nikt tego nie lubi. Po prostu trzeba to zrobić i tyle – tłumaczy Maja. – To, co z kolei zachwyca nas wszystkich, to możliwość zobaczenia efektu „przed i po” – szczególnie w przypadku mocno zniszczonych przedmiotów. To naprawdę bardzo satysfakcjonujące, gdy w nasze ręce trafia kompletnie zniszczony mebel, a po kilku tygodniach pracy wychodzi coś pięknego – dodaje.
Po co komu stare meble?
Moda na zabytkowe meble cyklicznie pojawia się i znika. Nie ma jednak reguły na to, kto szczególnie poszukuje takich mebli. – Nasza najstarsza klientka miała ponad 90 lat. Przyszła do naszej pracowni z prośbą o odnowienie jej ulubionych foteli – mówi Maja.
Gama klientów „Alter Novum” jest bardzo szeroka. – Mamy stałych klientów, ale i nowe osoby. Trafiają do nas meble od handlarzy antykami, z galerii, muzeów, a także krakowskich uczelni. Ostatnio właśnie zajmowaliśmy się meblami z gabinetu jednego z krakowskich rektorów. Oczywiście mamy też dużo indywidualnych klientów – prywatnych. Jeżeli ktoś ma w domu meble, które wymagają renowacji, może się do nas zgłosić. Wiele osób przychodzi też z meblami, które zostały znalezione chociażby na śmietnikach. Komuś przestały być już potrzebne, ale my dostrzegamy w nich potencjał – wylicza.
Do „Alter Novum” zagląda coraz więcej osób z Krakowa, ale i również z innych polskich miast, a także z Francji i Wielkiej Brytanii.
„Czasami meble same mnie znajdują"
– Czasami, gdy idę na jakieś spotkanie, to meble same mnie znajdują. Szczególnie dawniej można było znaleźć wiele perełek chociażby obok wiat śmietnikowych. Teraz zdarza się to znacznie rzadziej, ponieważ moda na stare meble staje się coraz bardziej popularna – mówi Maja.
Czy to się opłaca?
Wycena renowacji każdego mebla to sprawa indywidualna. – Trzeba ocenić stopień zniszczenia, klient musi wybrać metody wykończenia, np. wykończenie w wysokim połysku – politurą, czyli najszlachetniejszą i najbardziej czasochłonną metodą, czy też wykończenie woskiem, albo współczesnymi preparatami. Niektóre z tych metod są mniej czasochłonne, to wszystko wpływa na koszt renowacji. Jedną z najpiękniejszych rzeczy w naszym zawodzie jest to, że my odnawiamy meble, które mają 50, 100 lub 150 lat. Po renowacji, którą wykonujemy, przetrwają kolejne kilkadziesiąt lat, dla następnych pokoleń – mówi konserwatorka mebli.
– Często klienci mówią nam, że efekt renowacji przerasta ich oczekiwania, to niezwykle miłe. Staramy się jak najlepiej doradzać i relacjonować klientowi na bieżąco cały proces renowacji. Problem polega na tym, że nie każdy umie sobie do końca wyobrazić, jak dany mebel będzie wyglądał po przeprowadzeniu wszystkich prac. Mieliśmy kiedyś taką sytuację, że klient nie był do końca zadowolony z tkaniny, którą wspólnie dobraliśmy do mebla. Jednak po chwili zastanowienia zabrał fotel do domu. Po jakimś czasie dał mi znać, że się do niego przyzwyczaił i przyznał, że wygląda naprawdę dobrze w jego wnętrzu – opowiada Maja.
Pracownia bardzo skrupulatnie przeprowadza każdego z klientów przez cały proces renowacji mebla, który przynosi. Prowadzona jest dokumentacja, poszczególne etapy są fotografowane, a także konsultowane z klientem.
Biurko Stanisława Augusta Poniatowskiego
Czasami historia mebli, które trafiają do krakowskiej pracowni renowacji mebli – pozostaje tajemnicą. – W nasze ręce często trafiają meble wysokiej klasy z Francji i podejrzewam, że one widziały niejedno pałacowe wnętrze. To, co szczególnie zapadło w mojej pamięci to biurko sygnowane monogramem Stanisława Augusta Poniatowskiego. Miało piękne okucia, blat pokryty skórą i ładny orzechowy fornir – opowiada Maja.
Niebawem przed pracownią kolejne wyzwanie. – Niedawno dostałam od klienta zdjęcia ławki szkolnej do wyceny – bardzo starej, z podnoszonym pulpitem do pisania. Mam nadzieję, że zdecyduje się na renowację, ponieważ takiego przedmiotu w naszej pracowni jeszcze nie było – zaznacza.
A co już było? XIX wieczna szafa w stylu biedermeier, wysokiej klasy francuska szafka w stylu boulle, francuski zegar portykowy, XIX wieczny francuski karciak w stylu boulle. Dzisiaj w pracowni można zobaczyć chociażby odrestaurowany stojak na cygara, tajemniczą szkatułkę, liczne szafy, komody, stoliki, biurka i maszyny do szycia.
Standardowo renowacja mebla może trwać ok. 1,5 miesiąca. Wszystko jednak zależy od stopnia jego zniszczenia. – Mówi się, że stare meble mają duszę. To prawda, ale podejrzewamy, że niektóre mają też charakter „z piekła rodem”! Nie romantyzujemy swojej pracy na tyle, żeby rozmawiać z meblami, no chyba, że któryś z nich jest wyjątkowo trudnym przypadkiem. Wtedy trochę się do niego nagadamy – mówi z uśmiechem Maja.
Tajemnice skryte w zakamarkach
Zabytkowe meble to jedno, lecz to co kryje się w ich zakamarkach to drugie. – Czasami w szafach, komodach czy też biurkach znajdujemy jakieś „skarby”. Mamy na nie specjalny słoik. Znaleźliśmy już listy, stare gazety, podręcznik dla stolarzy, drobną biżuterię, a także zdjęcia. Jednym z najbardziej zaskakujących znalezisk były współczesne dokumenty dotyczące własności lokalu. Oczywiście oddaliśmy je. Tak samo, jak oddajemy te znaleziska, których właścicieli możemy odnaleźć. Większość rzeczy jednak zostaje z nami – mówi historyczka sztuki.
Czy każdy mebel da się uratować?
Właścicielka krakowskiej pracowni renowacyjnej tłumaczy nam, że szczególnie trudne są dwa przypadki mebli. – Pierwszy z nich to ten, kiedy mebel jest kompletnie zniszczony, np. zjedzony przez szkodniki. Wtedy poszczególne elementy trzeba wymienić. Można je nasączać specjalnymi preparatami, ale to wszystko zależy od stopnia, jak bardzo jest ten mebel „zjedzony”. Druga sytuacja to, gdy wcześniej ktoś przeprowadził bardzo inwazyjną, nieprofesjonalną renowację i np. użył szlifierki z grubym papierem ściernym – przez co zupełnie zniszczył fornir na meblu. W takiej sytuacji mebel da się uratować, ale fornir trzeba położyć na nowo, przez co nie da się zachować oryginalnych powierzchni tego przedmiotu – tłumaczy.
Jeszcze do niedawana pracownia „Alter Novum” zajmowała się wyłącznie renowacją mebli. Od pewnego czasu można tu też kupić odrestaurowane meble. Część z nich można zobaczyć na przeszklonej witrynie pracowni przy ul. Janowa Wola 2.