Zabytek nareszcie doczekał się uwagi. Radni i urzędnicy powoli budzą się z letargu
Choć Kopiec Wandy niszczeje od lat, a biurokratyczny pat blokuje kluczowe fundusze na jego ratunek, krakowscy radni dopiero teraz zdecydowali się na bardzo konkretne kroki.
Projekt rezolucji klubu Koalicji Obywatelskiej, który trafił do Kancelarii Rady Miasta, ma zmotywować prezydenta do działań w tej sprawie. To krok, o który nieliczni radni dopominali się od dawna, podczas gdy większość przedstawicieli RMK przyglądała się postępującej degradacji.
O sprawie katastrofalnego stanu nowohuckiego kopca informowaliśmy wielokrotnie. Niedawno jednak dopiero jasno określono w przestrzeni publicznej, że obiekt – wpisany jedynie do rejestru zabytków archeologicznych – ma „zamknięte drzwi” do Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa, którym dysponuje Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa.
Wcześniej, przez długi czas temat nie znajdował się na liście priorytetów rady miasta. Dopiero teraz, po licznych publikacjach medialnych, radni uznali, że sprawa wymaga „niezwłocznych działań”, a same – nieliczne – interpelacje nie są w stanie rozwiązać problemu.
Priorytet po latach milczenia
W złożonym projekcie rezolucji radni KO uderzają w alarmujące tony, choć można odnieść wrażenie, że opisują rzeczywistość, którą sami przez lata akceptowali: – Wobec pogarszającego się stanu Kopca Wandy oraz potrzeby podjęcia odpowiedzialnych i niezwłocznych działań, uporządkowanie jego statusu powinno stać się jednym z priorytetów miasta w obszarze ochrony dziedzictwa – tłumaczą.
Dalej autorzy dokumentu przyznają, że status obiektu jest kuriozalny w porównaniu do innych krakowskich kopców.
– Obecny stan w praktyce prowadzi to do sytuacji, w której obiekt o wyjątkowej wartości historycznej i symbolicznej nie korzysta z takich samych możliwości wsparcia jak inne krakowskie kopce. (...) Dalsze trwanie obecnego stanu formalnego nie służy ani skutecznej ochronie zabytku, ani sprawnemu planowaniu koniecznych działań – tłumaczą.
Wyścig z biurokracją i czasem
Zanim zdecydowano się na projekt rezolucji, temat był „odbijany” między urzędnikami a nielicznymi zaangażowanymi radnymi. Michał Ciechowski (PiS) już miesiące temu ostrzegał, że „zawiła i długotrwała biurokracja może dobić cenny zabytek”.
Na nieco inny problem, lecz również związany z kopcem – jeszcze w październiku minionego roku – zwracał uwagę Edward Porębski (PiS). Otóż radny zaznaczał, że konieczne jest wykonanie dojazdu oraz dojścia wraz z oznakowaniem do Kopca Wandy.
– Niniejszy pomnik wymaga dużych nakładów finansowych, aby mogły być prowadzone prace naprawcze i renowacyjne, ale w pierwszej kolejności należy zadbać o możliwość bezpiecznego i legalnego dostępu, który będzie czytelny zarówno dla pieszych jak i osób dojeżdżających samochodami – tłumaczył.
– Kopiec Wandy i jego otoczenie, w tym Fort Mogiła to miejsce unikatowe i o ogromnym znaczeniu historycznym dla mieszkańców Nowej Huty (...) Kopiec ten jako drugi najstarszy w Krakowie ulega z roku na rok degradacji i od lat nie może doczekać się należytej jego rewitalizacji jaki i obszaru wokół, a winien stanowić perłę Nowej Huty – pisała pod koniec 2024 r. w interpelacji radna KO Magdalena Mazurkiewicz, która na najbliższej sesji będzie referować projekt rezolucji dotyczącej kopca.
Nie ma wątpliwości
Krakowscy urzędnicy pytani przez nas, czy będą wnioskowali o zmianę statusu kopca, by mógł on uzyskać zewnętrzne dofinansowanie tłumaczyli, że według ich interpretacji to wcale nie stoi na przeszkodzie. Jedyne czego brakuje – ich zdaniem – to dokumentacja.
– Kopiec Wandy jest wpisany do rejestru jako zabytek archeologiczny. Oznacza to, że jest objęty ochroną, która zgodnie z interpretacją miasta odwołującą się do ustawowej definicji zabytku, umożliwia staranie się o dofinansowanie ze SKOZ – tłumaczyła nam Katarzyna Misiewicz z biura prasowego UMK.
Wątpliwości w tej sprawie rozwiał w rozmowie z naszym portalem dyrektor SKOZK Maciej Wilamowski.
– Środki mogą być przeznaczane wyłącznie na odnawianie zabytkowych zespołów architektonicznych Krakowa. Warunkiem w przypadku budowli ziemnych jest wpis do rejestru zabytków nieruchomych – tłumaczył.
Maciej Wilamowski wyjaśniał też, że miasto nie ubiegało się od 2009 roku, czyli od momentu wpisania kopca do rejestru zabytków archeologicznych, o dofinansowanie ze SKOZK.
– Gdyby się ubiegało, wniosek musiałby zostać odrzucony – zaznacza.
Dyrektor ZZM Łukasz Pawlik w rozmowie z LoveKraków.pl przyznawał, że dopiero przygotowywana jest dokumentacja (kosztująca setki tysięcy złotych), a sam proces zmiany kwalifikacji zabytku „wymaga przeprowadzenia odrębnego postępowania”.
Wygląda na to, że radni dopiero teraz zrozumieli, że bez ich nacisku proces ten może potrwać kolejne dekady.
„Ważny obowiązek” – ale czy nie spóźniony?
W treści rezolucji radni KO apelują do prezydenta o: – pilne podjęcie działań zmierzających do wpisania Kopca Wandy do rejestru zabytków nieruchomych oraz o potraktowanie tej sprawy jako ważnego obowiązku miasta wobec jego historii, mieszkańców i przyszłych pokoleń.
Główny problem polega dziś jednak na tym, że ten „ważny obowiązek” został dostrzeżony dopiero w chwili, gdy koszt rewitalizacji spuchł do ponad 6 mln zł, a kopiec stał się wyrzutem sumienia nowohuckiego krajobrazu.