Zegar tyka. Ćwierć obietnicy na liczniku. „Bardzo mocno się do tego przykładamy”
Jeszcze pod koniec stycznia krakowski magistrat chwalił się ponad 52 tys. nasadzeniami nowych drzew.
– Kraków sukcesywnie zwiększa liczbę drzew i krzewów w przestrzeni miejskiej. Nowe nasadzenia realizowane są systematycznie – przy szkołach, żłobkach, ulicach, inwestycjach infrastrukturalnych, a także w ramach budżetu obywatelskiego i inicjatyw dzielnicowych – wyliczali krakowscy urzędnicy.
Postępy nowych nasadzeń można na bieżąco śledzić na specjalnej stronie internetowej.
Do zakładanego celu wciąż jednak sporo brakuje, dlatego w planach są kolejne nasadzenia. Jeszcze w styczniu ZZM zaznaczał, że planuje posadzić przynajmniej ok. 1,2 tys. drzew, 10 tys. krzewów oraz ok. 20 tys. sadzonek drzew leśnych.
– Równolegle realizowane są zadania w ramach budżetu obywatelskiego oraz projektów finansowanych przez rady dzielnic. Choć część z nich jest jeszcze na etapie uzgodnień, jedno pozostaje niezmienne – nasadzenia trwają i będą kontynuowane – zapewniali.
Nasadzenia vs wycinki
Jak informowaliśmy już wcześniej, tylko w minionym roku Urząd Miasta Krakowa wydał blisko 850 pozytywnych decyzji na wycinkę drzew. Podsumowanie statystyk za 2025 rok pokazywało wyraźną dysproporcję związaną z podziałem wycinki drzew na tę wynikającą z troski o bezpieczeństwo oraz wymuszoną planowanymi inwestycjami.
Od 1 stycznia do końca 2025 roku miasto wydało łącznie 564 decyzje dotyczące usunięcia 1816 drzew zakwalifikowanych jako „zagrożenie”. Chodzi tu o okazy martwe, chore lub takie, które ze względu na swój stan zagrażały przechodniom i pobliskim budynkom bądź nadmiernie zacieniały pobliskie mieszkania.
Z kolei w związku z planowanymi inwestycjami wydano 285 pozwoleń obejmujących 6144 drzewa, przy czym w przypadku 20 sztuk postawiono warunek ich przesadzenia, by uratować cenne okazy.
Jak informowali nas urzędnicy, dane odnosiły się do postępowań administracyjnych przeprowadzonych w minionym roku, ale nie do faktycznego terminu usunięcia drzew.
– W 2025 roku usuwano również drzewa z decyzji z lat ubiegłych – tłumaczyli.
Gorące tematy ostatnich tygodni
Zaledwie kilka dni temu informowaliśmy o tym, że na ul. Piastowskiej ruszyły prace związane z zapowiadają przebudową.
– W ramach inwestycji przewidziano wycinkę 34 drzew, przesadzenie ośmiu, zaś nasadzenia zastępcze obejmą trzy drzewa oraz 2148 krzewów – zapowiadał jeszcze w grudniu minionego roku Zarząd Dróg Miasta Krakowa.
Temat usunięcia dużych okazów wywołał poważną dyskusję. Gorzko na jego temat wypowiadała się dla LoveKraków.pl Katarzyna Opałka.
Ogrodniczka Miasta Krakowa dosadnie komentowała decyzję, która została podjęta jeszcze nim powołano Zielony Audyt Inwestycji Miejskich. – Z perspektywy obecnych standardów jednoznacznie podkreślam, że gdyby ta inwestycja była projektowana dziś, projekt uwzględniałaby zachowanie drzew. Większości kolizji można było uniknąć – mówiła.
Więcej na ten temat w tekście – Gorzkie słowa o inwestycji na ul. Piastowskiej. „Większości kolizji można było uniknąć”
Wiele kontrowersji wzbudziła też – wciąż procedowana – wycinka drzew, która jest planowana przy ul. Witosa. Gorąca dyskusja wybuchła tuż po tym, jak miejscy aktywiści poinformowali, że spółka odpowiedzialna za jej realizację, planuje wyciąć ponad 150 drzew.
Chociaż ostatecznie miasto przedstawiło dane zgoła inne i przede wszystkim znacznie mniejsze, bo plan dotyczący wycinki zakłada nieco ponad 30 drzew – i tak trzeba pamiętać, że to wciąż znaczna liczba drzew, które znikną z miejskiego krajobrazu.
Każde drzewo brane pod lupę
O wycinki i nowe nasadzenia pytamy dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie Łukasza Pawlika. – Trzeba na pewno szczegółowo przyglądać się każdemu drzewu i każdej tzw. kolizji zieleni z planowanymi inwestycjami – tłumaczy.
Wycinkę można ograniczyć
– Zielony Audyt Inwestycji Miejskich pokazuje, że można jeszcze ograniczyć ilość drzew planowanych do wycinki. Są drzewa, które można uratować, np. poprzez zmiany projektowe i decyzje podejmowane na wczesnym etapie – mówi Pawlik.
Dodaje też, że nie chodzi tylko o kwestie ratowania samych drzew, ale również o zapewnienie na późniejszym etapie przestrzeni do posadzenia nowych – bo czasami przy takich inwestycjach infrastrukturalnych ta kolizja jest nieunikniona – zaznacza.
Musi być przestrzeń dla nowych drzew
Łukasz Pawlik dosadnie podkreśla też, że nie może dochodzić do takich sytuacji, gdy po usunięciu drzew nie ma przestrzeni do posadzenia nowych. – Ważne jest, żeby nie patrzeć tylko na to, jak ta przestrzeń będzie funkcjonowała i w jaki sposób, ale jakie drzewa będziemy wprowadzać do niej wtedy, gdy infrastruktura zostanie już wybudowana – mówi.
– Z jednej strony są potrzeby związane z infrastrukturą, drogami, trasami rowerowymi, chodnikami, liniami tramwajowymi, czy też innego rodzaju obiektami komunikacji publicznej lub parkingami – które jeszcze na etapie przygotowywania omawiamy z mieszkańcami podczas konsultacji, ale też uwzględniamy wewnętrznie, dążąc do tego, by z drugiej strony rola zieleni była równa roli infrastruktury. Również z korzyścią dla drzew – dodaje.
To realna liczba
Dyrektor ZZM pytany o postępy nowych nasadzeń mówi: – 200 tys. drzew do końca bieżącej kadencji to jak najbardziej realna liczba. W tym momencie posadziliśmy już – i to w większości zrobił Zarząd Zieleni Miejskiej – ok. 52 tys. drzew – zaznacza.
– Nowe nasadzenia to zadanie, do którego naprawdę mocno się przykładamy – podsumowuje.
Sadzić można, lecz nie wszędzie
Dyrektor miejskiej jednostki zaznacza, że są w Krakowie przestrzenie, gdzie drzew nie powinno się sadzić. Jak wylicza, to przede wszystkim miejsca cenne przyrodniczo – obszary muraw kserotermicznych czy obszary łąkowe z chronionymi gatunkami, m.in. na Łąkach Nowohuckich, w rejonie Skotnik czy w okolicy Zakrzówka. – Mówimy tu przede wszystkim o obszarach objętych formą ochrony Natura 2000 – podkreśla.
– Musimy mieć świadomość, że są to siedliska półnaturalne, których przetrwanie zależy od użytkowania – wykaszania lub wypasu zwierząt, co zresztą realizujemy przy współpracy z rolnikami. Kolejną ważną grupą są tereny rolnicze o dobrych glebach, np. w rejonie Huty. Zgodnie z Paktem Mediolańskim chcemy zachować tam potencjał do produkcji lokalnej żywności. Właśnie na takich terenach drzew nie powinno się sadzić – podsumowuje.