Co skrywa w sobie Wisła?

Butelki, opony, kosze uliczne, a nawet drewniane ławki to rzeczy, jakie znajdują w Wiśle pracownicy Nadzoru Wodnego. Ostatni raz rzeka oczyszczana była w maju, po powodzi, która przeszła przez Małopolskę. Śmieci usuwane są zarówno z powierzchni wody, jak i z dna.

Na odcinku należącym do Krakowa Wisła sprzątana jest zazwyczaj po powodziach. Co 3-4 tygodnie koszone są wodorosty, a raz w tygodniu pracownicy Nadzoru Wodnego kontrolują poziom czystości rzeki. – Ostatni raz sprzątaliśmy po powodzi, ale przez okres letni specjalną kosiarką usuwamy też wodorosty przy bulwarach, aby zapobiec gromadzeniu się w nich śmieci – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl kierownik Nadzoru Wodnego z Zarządu Zlewni Wisły Krakowskiej Paweł Gierek. – Mamy samochód, dlatego co tydzień jesteśmy nad Wisłą i sprawdzamy, czy nie wymaga częstszego sprzątania niż co kilka tygodni – dodaje i zaznacza, że pracownicy nadzoru, oprócz regularnego oczyszczania Wisły, reagują też na zgłoszenia właścicieli barek i statków pływających po rzece.

Od ubrań po ławki

Jak informuje Gierek, najbardziej czasochłonne jest sprzątanie po powodziach. – Wtedy mamy dużo bieżącej pracy związanej z usuwaniem konarów drzew, które wbijają się w muł – dodaje. – Po powodzi, która przeszła w maju, śmieci i konary usuwaliśmy ponad tydzień – informuje.

Oprócz wyrzuconych przez Wisłę butelek, plastikowych opakowań po jedzeniu czy nawet poszczególnych części garderoby, pracownicy zajmujący się oczyszczaniem rzeki znajdują na jej dnie opony, kosze uliczne, a nawet drewniane ławki. – Naprawdę różne rzeczy tam znajdujemy – mówi kierownik. – Cięższe rzeczy zaczepiamy liną i wyciągamy na powierzchnię, lżejsze, które zatrzymują się przy filarach mostów, wyławiamy za pomocą specjalnych sit – tłumaczy Paweł Gierek.

Dwie łodzie i kilku pracowników

Na stopniu wodnym Dąbie znajduje się duża łódź „Krakus”, która pozostaje do dyspozycji pracowników w usuwaniu cięższych śmieci, również tych z dna Wisły, druga, mniejsza łódka służy do wyławiania odpadów, które gromadzą się na powierzchni przy filarach mostów czy w okolicach bulwarów.

W sprzątanie Wisły zaangażowanych jest czterech pracowników, kapitan łodzi i mechanik. – Łącznie w sumie sześć, czasami siedem osób. Jeśli natomiast pływamy małą łódką, to sprząta około czterech pracowników, zbierają śmieci z brzegu – wyjaśnia kierownik Nadzoru Wodnego w Krakowie.

Jak twierdzi Gierek, ciężko oszacować koszt jednorazowego sprzątania. – Tu wchodzi w grę koszt paliwa, wyławiania, itd. Nie potrafię powiedzieć.