Krakowskie ścieki. Mieszali odpady ze słomą, wylewali na pola? Ministerstwo odpowiada posłowi
Śledztwo prokuratury
Odpady z krakowskich oczyszczalni ścieków miały trafić do Paczynki w gminie Toszek, gdzie zostały zagospodarowane w nieprawidłowy sposób. Informowaliśmy już o tym na naszym portalu.
Okazało się, że sprawa jest w zainteresowaniu Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Śledczych już trzykrotnie pytaliśmy o toczące się postępowanie. Odpowiedzi za każdym razem były zdawkowe: mniej lub bardziej.
Pierwsze pytania wysłaliśmy w styczniu 2025 roku. Wówczas otrzymaliśmy informację, że o nieprawidłowościach przy wywozie odpadów z krakowskich oczyszczalni ścieków prokuratura została zawiadomiona przez Małopolską Fundację Wsparcia Ochrony Środowiska.
Dodatkowo śledczy wskazali, że postępowanie toczy się w sprawie, a nie przeciwko komuś. Z odpowiedzi wynikało również, że śledztwo jest prowadzone pod kątem artykułu 183 kodeksu karnego, który mówi o nieodpowiednim postępowaniu z odpadami.
Kolejne pytania wysłaliśmy w sierpniu. Odpowiedź prokuratury przyniosła nowe informacje.
Wynika z niej, że odpady z oczyszczalni ścieków miały być niezgodnie z prawem składowane na terenie województwa śląskiego. Śledczy wskazali konkretnie, że chodzi o Paczynkę.
Po naszym materiale interwencję zapowiedzieli politycy partii Razem.
Poseł Maciej Konieczny złożył interpelację do ministra klimatu i środowiska. Odpisała mu Anita Sowińska, podsekretarz stanu.
Zagrożenie dla środowiska
Z odpowiedzi wynika, że we wrześniu 2024 roku małopolski inspektorat ochrony środowiska został powiadomiony przez śląski WIOŚ o nieprawidłowościach w gospodarowaniu odpadami, jakich na terenie Paczynki w gminie Toszek miał dopuszczać się jeden z przedsiębiorców.
Następnie odpady miały trafić do instalacji, w której były mieszane ze słomą. Później przez jakiś czas magazynowano je na pryzmach, skąd później były przekazywane innemu przedsiębiorcy „do zastosowania na użytkach rolnych”.
Małopolski WIOŚ przekazał te informacje do Wodociągów Miasta Krakowa. Zwrócił się do krakowskiej spółki, żeby uwzględniła je przy planowaniu współpracy z przedsiębiorcą, który odbiera odpady z oczyszczalni, ponieważ swoimi działaniami stwarza on „zagrożenie dla środowiska naturalnego”.
Z odpowiedzi na interpelację posła Koniecznego wynika też, że w grudniu 2024 roku małopolski inspektorat ochrony środowiska przeprowadził planową kontrolę w krakowskiej oczyszczalni ścieków „Kujawy”. Inspektorzy nie stwierdzili nieprawidłowości w gospodarowaniu odpadami.
Złożyli odwołania
Na przedsiębiorców, którzy mieli dopuścić się nieprawidłowości, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach nałożył kary pieniężne. Informowaliśmy o tym już wcześniej na naszych łamach.
– W obu przypadkach ukarani przedsiębiorcy skorzystali z przysługującego im prawa do wniesienia odwołań do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Postępowania odwoławcze są obecnie w toku – tłumaczyli nam inspektorzy.
Z kolei krakowskie wodociągi zapewniały, że „nie dopuszczają wywozu osadów na pola”. Ich przedstawiciele podkreślali też, że prowadzą wizje lokalne w miejscach zagospodarowania odpadów.
Wodociągi wyliczały, że każdego dnia w procesach oczyszczania i przeróbki powstaje w Krakowie średnio 200 ton ustabilizowanych komunalnych osadów ściekowych.
– Tak duża ilość powoduje, że możliwości ich magazynowania są bardzo ograniczone. Ewentualne zatrzymanie odbioru osadów na kilka dni skutkowałoby zaburzeniem procesu i pogorszeniem jakości ścieków oczyszczonych. Utrzymanie odbioru osadów jest kluczowe dla zapewnienia ciągłości oczyszczania ścieków – można było przeczytać w oświadczeniu.
Osady powstają na różnych etapach oczyszczania ścieków. Ministerstwo środowiska wskazuje, że dopuszcza się ich wykorzystywanie w produkcji środków, które poprawiają właściwości gleby lub nawozów.
– Jeżeli materiał uzyskany w wyniku np. kompostowania nie spełni wymagań określonych w przepisach, pozostaje odpadem – podkreślają w ministerstwie.