Wielkie wysypisko, wszyscy rozkładają ręce. Inspekcja pisze o zagrożeniu pożarem
Obawiają się pożaru
Jak już informowaliśmy, wielkie wysypisko opon pojawiło się w Ostrężnicy w gminie Krzeszowice. Mieszkańcy wioski oraz sołtys obawiają się, że może dojść do pożaru składowiska.
Wszyscy, którzy potencjalnie mogliby rozwiązać problem i doprowadzić do usunięcia opon, wydają się na razie rozkładać ręce.
Zacznijmy od krzeszowickich urzędników, którzy byli na miejscu, a teraz ustalają stan prawny nieruchomości, na której zgromadzono odpady.
Sprawie przyjrzała się również policja, której temat został zgłoszony we wrześniu ubiegłego roku: m.in. za pośrednictwem Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa.
– W Komisariacie Policji w Krzeszowicach prowadzona była sprawa o zaśmiecanie, która zakończyła się niewykryciem sprawcy – przekazała nam st. asp. Katarzyna Boroń, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Krakowie.
Wskazała, że o zdarzeniu powiadomiono także Urząd Gminy w Krzeszowicach.
Katarzyna Boroń podkreśla, że na działce nie znajdują się niebezpieczne płyny, substancje czy oleje, a opony nie są uznawane za odpady niebezpieczne.
– Nie ustalono obecnie właściciela działki, co powoduje problem w usunięciu składowiska – podsumowała rzeczniczka.
To nie są odpady niebezpieczne
O sprawę pytamy w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Krakowie. Tu twierdzą, że nie otrzymali informacji o składowisku opon w Ostrężnicy.
– W przypadkach nagromadzenia odpadów w miejscach nieprzeznaczonych do ich magazynowania lub składowania, to burmistrz jest obowiązany do doprowadzenia do ich usunięcia – wskazuje Magdalena Gala, rzeczniczka prasowa inspektoratu.
Potwierdza, że opony nie są odpadami niebezpiecznymi. Niemniej ich składowanie w niedozwolonym miejscu może skutkować przede wszystkim zagrożeniem pożarowym.
Urzędnicy z Krzeszowic twierdzą, że z prośbą o opinię w tej konkretnej sprawie zwrócili się już do strażaków.